cóż. muszę się do tego przyznać. uzależnienie od kostek rosołowych było u mnie tak głębokie że rozstanie przeżyłam bardzo ciężko. wyrzuciłam je ze swojego życia razem ze wszystkim co w składzie ma glutaminian sodu. przez miesiąc wszystko co jadłam smakowało jak nic. dopiero po miesiącu moje kubki smakowe odzwyczaiły się od wzmacniaczy smaku i zaczęły wyczuwać taką różnorodność smaków że aż do dziś trudno mi uwierzyć ile traciłam sypiąc do jedzenia całe to świństwo. tu wielki ukłon w stronę grześka łapanowskiego który pewne rzeczy mi wytłumaczył. np to że marchewka w końcu będzie smakowała marchewką a nie chemią marchewkopodobną :)
czytacie jedzenie? ja zaczęłam kilka lat temu. i z dnia na dzień jestem coraz bardziej przerażona. wyprawa do sklepu jest jak przejście przez pole minowe wkoło guantanamo. wszędzie miny w postaci e-dodatków. ale wygrać żywieniową wojnę się da! w dodatku bezmięsnie i smacznie. sami zobaczcie :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe kostki rosołowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe kostki rosołowe. Pokaż wszystkie posty
środa, 19 września 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)